Bukareszt z Paryża

123455a6789101112131415161718192021222324252627282931

Dodawanie tekstu do zdjęć nie zdarza mi się często, a już na pewno nie w formie: na zdjęciu x widać to i to. Dziś wyjątek. Wyżej jest foto z napisem Priveste cerul, to coś w stylu Patrząc w niebo. Bardzo mi to hasło anty-pasuje. Pierwsze dwa tygodnie w Bukareszcie nie było wnikliwą obserwacją, a eksploracją prawie każdego dnia. O ile dość szybko poczułam się naturalnie i swobodnie na ulicach, to wciąż byłam turystą. Nie patrzyłam w niebo, nie cykałam skomplikowanych formacji chmur, które uwielbiam. Patrzyłam przede wszystkim dookoła siebie, szukając dowodów dla rodziców, że to jest na prawdę fajne miasto.

Raz się zapomniałam i to chyba dobry znak. Poszłam na lunch do pobliskiego parku, wzięłam komputer, żeby nie siedzieć bezczynnie, w słuchawkach Błażej Malinowski i po dobrych 40 minutach się ocknęłam, że oto nie mam w głowie kotłującej się myśli – siedzę nad jeziorkiem w parku miasta, które jest jedną wielką zagadką i domem na kilka najbliższych lat. Po prostu siedziałam na trawie i było mi niebywale dobrze.

Tymczasowy powrót do Paryża się przedłuża i muszę przyznać, że tęsknie. Inaczej niż za Krakowem oczywiście, ale jest to uczucie, którego po tak krótkim czasie, się nie spodziewałam.

 

I am not often adding text to my photos, especially in a form like: pic x shows this and this. Today will be an exception. Here above is a photo, where Priveste cerul is written, which means more or less Looking at the sky. This motto fits very well here as anti-motto. First two weeks in Bucharest were not careful observation but simply exploration. Even though I started feel very natural in the streets, I was a tourist. I wasn’t looking at the sky, taking pictures of impressive cloud sculptures as I always do.I was looking around, chasing proofs for my parents that this city is really ok and that I will be fine.

Once I forgot myself and this is good sign. I went to the park to have lunch, took my laptop to not waste time, listening to Błażej Malinowski. After 40 minutes I realized I don’t have that persistent thought in my mind – I am sitting next to the lake, in a park, in a city which is one big secret for me and home for the next few years. I simply was there, sitting on the grass and it was light and good.

Now, our short coming back to Paris is taking little more time and I have to say, I miss it. It’s different than with Cracow but still, I did not expect, I can feel it after so short a period in Bucharest.

Advertisements

2 thoughts on “Bukareszt z Paryża

  1. Zuza

    O Bukareszcie do tej pory słyszałam dużo złego, ale i bardzo dużo dobrego, głównie od znajomego Rumuna, który tam mieszka i od blogerki, która napisała o tym mieście post, i chyba głównie dlatego chciałabym zobaczyć to miasto. Podoba mi się, jak je uchwyciłaś na kadrach i w sumie teraz nawet bardziej mam ochotę zwiedzić je sama.

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s